wtorek, 3 lipca 2012

Dylemat

Wypełniam ostatni druczek z przelewem. Widzę radość mamy, kiedy mówię jej, że chciałabym iść tu i tam. Nawet nie przeszkadzają jej wydawane setki na kierunki, które sobie ubzdurałam.
Dziecko na studiach to wydatek. Tyle czyta się o biednych studentach, braku jedzenia, czy oszczędzaniu. Jest aż tak ciężko? Nie będę pisać o tym, co tak naprawdę leży mi na sercu i nie daje mi spokoju bo to nie Wasza sprawa i w sumie tak na serio kogo to obchodzi. Wiem i powiem Wam jedno, jest mi strasznie źle i nie mam z kim o tym porozmawiać. Muszę jakoś się z tym uporać i wstać bo gorsze rzeczy czekają na mnie w przyszłości. Nie mogę teraz się poddać, ale z drugiej strony, ile można walczyć i starać się o wszystko na każdym kroku?

1 komentarz:

  1. najważniejsze to wierzyć w siebie i zawsze wyskrobać choćby resztki sił żeby uporać się z tym, z czym trzeba:) a studia da się przetrwać-wiem co mówię:P sama skończyłam właśnie 4 rok ekonomii i 2 rok filologii angielskiej;) na poprawę nastroju zapraszam na biżuteryjne słodkości;)

    http://natajka89.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń