piątek, 13 lipca 2012

Hey, jest okey

Na początek notki piosenka Juniorów. Jeśli nie słuchacie? Trudno. Nawet rozumiem. Sama zastanawiam się, dlaczego słucham k-pop'u.
Chłopcy, lubię na Was patrzeć. Przyznaję się bez bicia.

Witam.
Od jakiegoś tygodnia brakuje mi czasu na prawie wszystko. Nie przejmuje się tym, ponieważ w końcu coś dzieje się w moim życiu. Bycie no life'm, jakoś szczególnie mi nie przeszkadzało bo miałam mnóstwo czasu dla siebie, ale przychodzi taki moment, że trzeba powiedzieć sobie dość i zrobić krok dalej. Ja go właśnie zrobiłam. Zdałam maturę, prawo jady, dostałam się na studia, co łączy się z nowym życiem. Coś się skończyło, więc coś zacząć się musi. Nawet ja staromodna dziewczyna zdaję sobie z tego sprawę.
Musze przyznać, że tyle dobrego stało się od końca czerwca i początku lipca. Nie wiem, czy to zły los mnie zostawił w spokoju, czy po prostu to dzięki mnie i moim możliwościom. Żyję w przekonaniu "Co ma się stać i tak się stanie", więc nie wiem. Cieszę się, że jak na razie mam powody do radości, choć wyprowadzka do Warszawy cholernie mnie przytłacza. Zostawić dom, rodzinę, kota, psa, rybki moje kochane łóżko, cudny pokój, wygodną kanapę. Gdybym mogła i miała czarodziejką różdżkę zabrałabym to wszystko ze sobą do stolicy. Grunt, że nie będę tam sama. Nie ma nic lepszego niż przyjaciółka w tym samym mieszkaniu. Kochana, może jakoś damy radę w jednym pokoju? Jak myślisz?
Życzcie mi powodzenia, jeśli chcecie. Diana zaczyna nowe życie w nowym mieście. Zostawię tu wszystko, za sobą. Czekam na nowe lepsze dni. Może i na miłość znajdę czas? Nie, nie. Dzięki ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz