poniedziałek, 17 września 2012

Nudzisz mnie, Tsuki-san!

Nie lubię tych wieczorów, poranków, tych dni, kiedy zdaję sobie sprawę z mojej naiwności. Dostrzegam dziury i niedoskonałości w moich życiowych planach. Zauważam fakt, że nie mam talentu, że nie wszystkiego jestem w stanie się nauczyć. Jestem tylko człowiekiem, który ma więcej chorych ambicji niż rozwagi i zdrowego rozsądku. Dziwne, że zdaję sobie z tego sprawę. Choć w sumie co po tym, skoro nadal unoszę się na różowo-niebieskiej puchatej chmurce z miną marzyciel? Czy to daje mi jakąś satysfakcję? Radość? Może po prostu pozwala mi na odpoczynek od nudnej rzeczywistości? Wiem jedno. To zaczyna mnie nie zadowalać. Odczuwam brak satysfakcji z knucia po nocach planów. Nuży mnie, jedynie myślenie o tym, co chciałabym, by wydarzyło się w mojej przyszłości. Znudziłam się. Chyba zeskoczę z puchatego obłoczka i stanę twardo na ziemi, opierając o ścianę i przyglądając się swoim postępom.
Czas przeanalizowania.


piątek, 14 września 2012

Nigdy? Oczywiście.

Jednak starym i wszystkim dobrze nam znanym przysłowiom trzeba ufać, wierzyć w nie i mieć je na uwadze. W końcu były wymyślone po to, by nie popełniać błędów naszych przodków, przez które zapewne cierpieli, bądź mieli kłopoty. Tylko, jak ich nie popełniać, skoro my ludzie, wszyscy jesteśmy tacy sami? Nie, nie chce Wam ubliżyć pisząc, że jesteście podobni do kogoś, kogo nie lubicie, czy nie tolerujecie. Po prostu, jako ludzie musimy mieć świadomość tego, że nie różnimy się od siebie tak bardzo, ale nie o tym chciałam dzisiaj mówić.
Kiedyś powiedziałam sobie, że nigdy przenigdy nie spotkam się ponownie z kimś. Nie będę nawet z tą osobą rozmawiać, uśmiechać się do niej bo zostałam skrzywdzona. Ciężko było mi się pozbierać. Było mi przykro. Dlatego obiecałam siebie, że nie wybaczę w imieniu księżyca tym, którzy krzywdzą niewinnych. Zabolało mnie bycie "zapominajką", więc postawiłam na bycie twardą, opancerzoną i niedopuszczającą do siebie sentymentów. Niestety. Przysłowie "nigdy, nie mów nigdy" sprawdziło się. Cholera, nie można ufać nawet samej sobie. Choć złożyłam obietnicę do lustra, nie udało się. Wygrał sentyment, "dobre serce", wspomnienia, zapomnienie. Szkoda, że w takich chwilach, nie przypominają nam się złe rzeczy, to jak nas skrzywdzono, jak źle nas potraktowano. Zauważamy tylko pozytywy pogodzenia się i wybaczenia, uśmiechając się do wspomnień dobrych chwil.
Teraz pytanie? Czy żałuję tego? Nie wiem. Żyję w przekonaniu, by nie żałować tego co się zrobiło, czy powiedziało. Zapewne tylko te słowa trzymają mnie jeszcze przy zdrowym rozsądku.

środa, 5 września 2012

Kilka lat wstecz

Live w wykonaniu jednego z Juniorów. Idę sobie popłakać.


Jestem taką beksą, takim mazgajem... Takim kłębkiem wspomnień o wszystkim i o wszystkich. Lubię moją przykrą przeszłości, wyczekuję mojej nieznanej przyszłości, myślę o tym, co wiem.
Nic, a nic się nie zmieniłam...