Choć uczucia pojawiają się i znikają niespodziewanie, od czasu do czasu przypominamy sobie o nich, by choć na chwilę poczuć to, co wtedy było dla nas najpiękniejszym spełnieniem. Czasami wspominamy o nich ze złością, czasami z łezka w oku, a za innym jeszcze razem, uśmiechamy się szczerze i czujemy to ciepło w sercu. Wczoraj ktoś powiedział, że zakochiwałam się i znajdywałam tylko skurwieli, którym oddawałam serce, dostając w zamian nic nie warte, puste słowa, które kończyły się na niczym. Choć wiedziałam o tym to po usłyszeniu tego od kogoś zagościł w moim umyśle cholerny smutek i żal. Dlaczego innym się udaje, a ja muszę znosić upokorzenie? Wiele pytań nasuwało mi się na myśl. Dużo przykrych zdań plątało mi się po głowie, ale zdałam sobie sprawę z tego, że dzięki właśnie takim przeżyciom jest o stokroć silniejsza i mam twardszy tyłek, w który jestem kopana niezliczona ilość razy przez życie. Pisząc to nie odczuwam smutku, bardziej zadowolenie i satysfakcję z tego, że potrafię stawić czoła przeciwnościom i, że mogę przeskakiwać przez kłody, rzucane mi co chwile pod nogi.
To wszystko jest takie banalne i przewidywalne, nawet to, że kiedyś znowu się zakocham, znowu zapłaczę rzewnymi łzami i przykrości, które sprawi mi miłość ponownie puszczę w niepamięć, by móc ponownie powstać z "umarłych".
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz