piątek, 30 grudnia 2011

Gorączka Sylwestrowej Nocy

Sylwestrowa gorączka sięgnęła 40 stopni C. Wszyscy szaleją, jakby zjarali co najmniej pół kilo jakiegoś zielska, gadanina typu - "Cześć, gdzie idziesz na Sylwestra?!" i coroczne przypominanie reporterów Wydarzeń, TVNu i innych programów - Pamiętajcie o bezpiecznej zabawie z fajerwerkami. Przypomnijmy teraz o tamtego rocznych ofiarach zabaw sylwestrowych. To wszystko dzieje się co roku. Huczne obchodzenie tego "święta", jak najbardziej nie jest w moim guście. Ja osobiście tego sylwestra spędzę w domowym zaciszu, choć dostałam 3 zaproszenia. Wybaczcie kochani, ale z żadnego nie skorzystam w 99% (no chyba, ze ruszy mnie coś i przejdę się o dwa domu dalej, wypiję coś i pogadam trochę głupot znajomym.). Zauważyłam, że moje obchodzenie tego "święta" z roku na rok przechodzę coraz gorzej. Nie wiem, czym tak naprawdę jest to spowodowane no, ale taki jest fakt. Nawet nie mam nowych postanowień bo i po co. Jeśli będę chciała coś zmienić, to zmienię to nawet i w maju czy grudniu. Najgorsze z tego wszystkiego, jest ględzenie mamy i te słowa "Dzikuska z Ciebie", ah mamoooo, nie schlebiaj mi.<wstydniś>. Tak taaaaak. Słyszałam to już wiele razy i to, że powtórzysz jeszcze raz nie zmieni mojego podejścia. Dzisiejszy post jest o kant dupy rozbić. Gdzie ta poprawna polszczyzna, gdzie te pięknie budowane zdania. Moja dawna Pani od polskiego powiedziałaby "Diana, co się z Tobą stało, gdzie ten indywidualny styl?!" O Maryjo. To chyba wszystko przez tego Sylwestra...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz