piątek, 2 grudnia 2011
Temat: Miłość.
Po przyjeździe z zakupów zasiadłam przed telewizorem by powlepiać gały na "Czarodziejkę z Księżyca", której emisja, jak wiecie rozpoczęła się 1 grudnia. Potem to już z górki, oglądałam co popadnie. Trafiło na "Pierwszą miłość". O jeju jeju, jakie to banalne. Poruszono temat prawdziwej, nie odwzajemnionej miłości... Babcia siedząca obok bez jakichkolwiek ogródek powiedziała co wiedziała i! coś mnie tknęło, szarpnęło, ruszyło do cna. Pierwsza myślą, jaka przyszła mi do głowy, była "miłości można się nauczyć, tak jak pisania, czy jazdy na rowerze przecież". Potem stwierdziłam "do miłości nie można nikogo zmuszać bo dupa z tego wyjdzie, ale jeśli jesteśmy w stanie być z kimś, kto kocha nas ponad życie to czemu by nie być z taką osobą". Jestem mądra , pogadać umiem, ale sama nie robię tego, co doradzam innym. Tylko, ze trzeba jeszcze wspomnieć o jednym... Nigdy nic nie wiadomo. Nawet, jeśli ktoś się zarzeka i mówi Ci, ze bardzo Cię kocha, nie możemy być tego w 100% pewni. Nie możemy dać się zwariować i zaprzepaścić siebie w tym uczuciu, dlatego moją następną myślą było "walcie się. samej tez jest dobrze.". Tym pięknym akcentem i cudnymi refleksjami kończę.:)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz