wtorek, 18 grudnia 2012

Dzień.



Zaglądam tu codziennie i codziennie próbuję coś sklecić, napisać, opowiedzieć o czymś. Jak widzicie, nie wychodzi mi to najlepiej. Nigdy nie byłam dobrym mówcą, ani ,,pisarzem", choć moim skrytym marzeniem jest stworzyć coś, co ludzie podziwialiby i czytali. Tak, taaak, wiem, jestem marzycielką. Nic jednak nie jestem w stanie zrobić, gdy moje palce wiszą nad klawiaturą i nie wiedzą, który klawisz mają nacisnąć. Moje życie jest nudne, nic na to nie poradzę.
Przechodząc do konkretów, od kiedy nastał 01.12.2012 po mojej nieszczęsnej głowie chodzi data 20.12.2012. Na moje nieszczęście ten dzień nastanie jutro. Moje urodziny. Najgorszy dzień, jaki może istnieć. Nie wiem, czy to z żalu do rodziców, że przez nich muszę teraz tkwić na tym świecie, czy może przytłacza mnie fakt, że jestem coraz starsza i muszę zacząć poważnie myśleć o sobie, o życiu i o jutrze. Każdy mówi "Samo przyjdzie. W końcu się z tym pogodzisz", ale ja NIE CHCĘ. Nie chcę być poważna, ani dorosła. Dlaczego tak ciężko jest mi to zaakceptować. To strach przed światem? Nie. Więc przed czym tak uciekam? Powiem Wam - przed odpowiedzialnością.


2 komentarze:

  1. Wiem, co czujesz - też mam urodziny w grudniu (choć nieco wcześniej) i wcale nie uważam tego dnia za okazję do robienia przyjęcia i przyjmowania prezentów z uśmiechem na ustach. Z tym, że ja nie tyle uciekam przed dorosłością (to też, ale mniej), co maniakalnie tęsknię za dzieciństwem. Szkoda, że czas jest taki nieubłagany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, dzieciństwo... Nie raz kładę się z myślą, że rano obudzę się i znowu będę beztroskim dzieckiem. Jest mi przykro.


      A tak nawiasem... Nie sądziłam, że ktoś czyta te nędzne notki ;)

      Usuń