Po przebudzeniu, otworzyłam oczy i powiedziałam sobie "Dzisiaj wracam do mojego domku!". Nie żeby było mi źle u siostry, ale lubię swój dom. Wiem, że beze mnie domownicy się nudzą.
Aby dotrzeć do domu, muszę z punktu A (dom siostry) dobrzeć do punktu B (nasze małe miasto), aby móc przemieścić się do punktu C, który jest moim miejscem na ziemi. Oczywiście czekałam na busa dłużej niż było planowane, ale kto by się tym przejmował. Dotarłam do miasta. Kupa ludzi, wszyscy gdzieś się spieszą, ja z torbą przedzieram się przez tabuny człowieków i! przypomniało mi się, że mój kot głoduje z tego co mi mama mówiła, więc muszę kupić kotce puszkę Kitekata. Wchodzę do domu towarowego, a tam?! SZAŁ W A L E N T Y N K O W Y ! Tak. Przyszła połowa lutego to i zakochańce wyszli do wierzchu. Wszędzie serduszka, pary trzymające się za "łapki", chłopcy przy stoiskach z biżuterią wybierają srebrne bransoletki, albo jakieś wisiorki do łańcuszków w kształcie serduszek, czy kolczyki, które ledwo są widoczne w tych ogromnych męskich łapskach. Oczywiście dziewczyny też nie próżnują! Przyglądają się rameczkom na zdjęcia, by mogły tam umiejscowić swoją uroczą i przerobioną fotografię i wręczyć lubemu by mógł codziennie budzić się i widzieć jej roześmianą twarzyczkę i za jakiś czas wywalić to zdjęcie bo przecież się pokłócą i będą szczerze się nienawidzić i mijać na ulicy bez słowa z pogarda w oczach. To są właśnie moi drodzy walentynki. Nie jestem do nich tak dziwnie negatywnie nastawiona przez to, że jestem singlem, tylko po prostu nie uznaje tego święta i lubię o tym przypominać co roku. Rzesze zakochanych pewnie nabiłoby mnie teraz na pal i podpaliło na stosie za to, co pisze i że nie powinnam się z nich nabijać, ale jak już wspomniałam lubię to. Na pytanie "Dlaczego nie lubisz walentynek?;o:(", odpowiadam - bo to nic nie warte komercyjne i na pokaz "święto", które przyszło z zachodu, jak cała nędzna reszta. Zbieram się do napisania tej notki od dwóch dni, ale kiedy zobaczyłam ludzi w mieście TO DOPIERO wena mnie dopadła. Ludzie są tak niesamowicie przewidywalni i normalni, że aż mnie to rajcuje. Tak więc życzę Wam wspaniałych walentynek i żebym nie było, że jestem taka niemiła dla Was to życzę Wam, abyście byli dla siebie mili i aby Wasze związki trwały trochę dłużej niż przewiduję. Zacznijcie ludzie traktować się poważnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz