Witam i kłaniam się nisko.
Ostatnimi czasy jest dość pochmurnie w każdym znaczeniu tego słowa. Zbliżają się wyniki matury, stres, bóle żołądka, brak chęci do życiu, kiedy się o tym myśli. Jasna cholera, później będzie jeszcze gorzej. Jedyną pociechą, która odgania troski są kociątka, które Jagna wydała na świat: Kwinto, Klocia, Brydzia i Petunia. Piękne, słodkie białe kociaki. Jeśli przyjdzie ten moment (a przyjdzie na pewno), kiedy będę musiała się z nimi pożegnać zapewne rozpłacze się i powiem, że one nie opuszczą tego domu. Nędzna i płaczliwa strona mnie obudzi się wtedy na 100%. Jak twierdzi moja rodzina, do zwierząt żywię więcej ciepłych uczuć, niż do ludzi. W sumie prawda, nie ukrywam tego.
Ah! Zapomniałabym. Od dzisiaj jestem szczęśliwą posiadaczką trzech rybek: Sebastiana, Clarabell i Wictorici. Patrzenie na nie uspakaja.
Tym akcentem kończę post o niczym i zabieram się za pisanie o dalszych przygodach Chiki, idealnego przewodniczącego i ich przyjaciół. Cieszę się, że kiedy czytam siostrze o następnych perypetiach bohaterów, mogę ujrzeć uśmiech lub usłyszeć jej śmiech. O to mi chodziło. W końcu chciałam, by czytelnicy uśmiechali się czytając moje historyjki :)
Ostatnimi czasy jest dość pochmurnie w każdym znaczeniu tego słowa. Zbliżają się wyniki matury, stres, bóle żołądka, brak chęci do życiu, kiedy się o tym myśli. Jasna cholera, później będzie jeszcze gorzej. Jedyną pociechą, która odgania troski są kociątka, które Jagna wydała na świat: Kwinto, Klocia, Brydzia i Petunia. Piękne, słodkie białe kociaki. Jeśli przyjdzie ten moment (a przyjdzie na pewno), kiedy będę musiała się z nimi pożegnać zapewne rozpłacze się i powiem, że one nie opuszczą tego domu. Nędzna i płaczliwa strona mnie obudzi się wtedy na 100%. Jak twierdzi moja rodzina, do zwierząt żywię więcej ciepłych uczuć, niż do ludzi. W sumie prawda, nie ukrywam tego.
Ah! Zapomniałabym. Od dzisiaj jestem szczęśliwą posiadaczką trzech rybek: Sebastiana, Clarabell i Wictorici. Patrzenie na nie uspakaja.
Tym akcentem kończę post o niczym i zabieram się za pisanie o dalszych przygodach Chiki, idealnego przewodniczącego i ich przyjaciół. Cieszę się, że kiedy czytam siostrze o następnych perypetiach bohaterów, mogę ujrzeć uśmiech lub usłyszeć jej śmiech. O to mi chodziło. W końcu chciałam, by czytelnicy uśmiechali się czytając moje historyjki :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz