Chciałabym coś dla Was napisać, ale moja wena twórcza, która ostatnimi czasy była ogromna chyba przeminęła. Nie wiem, czym to jest nawet spowodowane. Może brakiem nowych celów i pomysłów na siebie? Bardzo możliwe.Dlatego opowiem Wam coś o sobie. Kiedy byłam jeszcze mała i nie miałam nawet tych -naście lat, wiecie kim chciałam zostać? Otóż marzyło mi się bycie księżniczką. Wiecie, taką z prawdziwego zdarzenia. Duży zamek, mnóstwo komnat, łóżko z baldachimem, suknie z falbanami i kokardami, służba, cotygodniowymi balami, przystojnymi książętami. Jakie życie było cudowne, kiedy nie wiedziało się o jego prawdziwym funkcjonowaniu. Niestety nigdy nie byłam wybitnie inteligentna, by wiedzieć, że trzeba szlachetnie się urodzić by zostać księżniczką. Takie rzeczy były kiedyś nieistotne. To było w tym wszystkim najpiękniejsze i najbardziej cudownie niewinne. Kiedy zdałam sobie sprawę z niemożności bycia księżniczką, postanowiłam zostać pisarką, ot co. Setki zapisanych zeszytów, dziesiątki folderów z bazgrołami na pulpicie ekranu komputera, notatki, listy pomysłów. To sprawiało mi największą frajdę (zaraz po rysowaniu). Niestety, aby stać się sławną pisarką trzeba mieć w sobie to "coś", by słowa, które układa w zdania pisarz, tysiące ludzi chciałoby czytać, by te pomysły dawały czytelnikom wenę i natchnienie do stworzenia własnej, indywidualnej historii. Aby zostać pisarką musiałabym mieć w sobie ten "dryg", który niestety nie posiadam. Nie wydaje mi się, by czytało się mnie z łatwością i lekkością, bez żadnych "ale". U wybitnych pisarzy nawet ich składnia zdania (która jest ich własną inwencją twórczą) nie razi odbiorcy. Ile dałabym, by móc mieć taki talent! Nawet zawarłabym pakt z diabłem, by wydobył ze mnie tę twórczość.
Jestem cholerną desperatką biegnącą za marzeniami. Nie wyobrażam sobie w przyszłości robić coś, czego nie lubię, bądź co gorsza nienawidzę. Każdy znający mnie choć trochę, na pewno usłyszał podobne zdanie "Nie robię rzeczy, których nie lubię." lub "Nie pytam o takie rzeczy, nie interesuje mnie to.". Ludzie nienawidzą tego we mnie. Widzę ich wzrok i wiem, że chcą mi powiedzieć coś w stylu "Nie masz co liczyć, nie będziesz robić w przyszłości to co lubisz.". To jest straszne. Jeśli przyszłoby mi pracował w restauracji, serce pękłoby mi z żalu, bo ja nie znoszę gotować, nie potrafię tego robić i nie interesuje mnie to. Dlatego póki mogę, chcę desperacko biec za byciem pisarką. Byłabym tym ogromnie usatysfakcjonowana.
Jestem cholerną desperatką biegnącą za marzeniami. Nie wyobrażam sobie w przyszłości robić coś, czego nie lubię, bądź co gorsza nienawidzę. Każdy znający mnie choć trochę, na pewno usłyszał podobne zdanie "Nie robię rzeczy, których nie lubię." lub "Nie pytam o takie rzeczy, nie interesuje mnie to.". Ludzie nienawidzą tego we mnie. Widzę ich wzrok i wiem, że chcą mi powiedzieć coś w stylu "Nie masz co liczyć, nie będziesz robić w przyszłości to co lubisz.". To jest straszne. Jeśli przyszłoby mi pracował w restauracji, serce pękłoby mi z żalu, bo ja nie znoszę gotować, nie potrafię tego robić i nie interesuje mnie to. Dlatego póki mogę, chcę desperacko biec za byciem pisarką. Byłabym tym ogromnie usatysfakcjonowana.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz