środa, 16 maja 2012

Jestem desperatką!

Chciałabym coś dla Was napisać, ale moja wena twórcza, która ostatnimi czasy była ogromna chyba przeminęła. Nie wiem, czym to jest nawet spowodowane. Może brakiem nowych celów i pomysłów na siebie? Bardzo możliwe.Dlatego opowiem Wam coś o sobie. Kiedy byłam jeszcze mała i nie miałam nawet tych -naście lat, wiecie kim chciałam zostać? Otóż marzyło mi się bycie księżniczką. Wiecie, taką z prawdziwego zdarzenia. Duży zamek, mnóstwo komnat, łóżko z baldachimem, suknie z falbanami i kokardami, służba, cotygodniowymi balami, przystojnymi książętami. Jakie życie było cudowne, kiedy nie wiedziało się o jego prawdziwym funkcjonowaniu. Niestety nigdy nie byłam wybitnie inteligentna, by wiedzieć, że trzeba szlachetnie się urodzić by zostać księżniczką. Takie rzeczy były kiedyś nieistotne. To było w tym wszystkim najpiękniejsze i najbardziej cudownie niewinne. Kiedy zdałam sobie sprawę z niemożności bycia księżniczką, postanowiłam zostać pisarką, ot co. Setki zapisanych zeszytów, dziesiątki folderów z bazgrołami na pulpicie ekranu komputera, notatki, listy pomysłów. To sprawiało mi największą frajdę (zaraz po rysowaniu). Niestety, aby stać się sławną pisarką trzeba mieć w sobie to "coś", by słowa, które układa w zdania pisarz, tysiące ludzi chciałoby czytać, by te pomysły dawały czytelnikom wenę i natchnienie do stworzenia własnej, indywidualnej historii. Aby zostać pisarką musiałabym mieć w sobie ten "dryg", który niestety nie posiadam. Nie wydaje mi się, by czytało się mnie z łatwością i lekkością, bez żadnych "ale".  U wybitnych pisarzy nawet ich składnia zdania (która jest ich własną inwencją twórczą) nie razi odbiorcy. Ile dałabym, by móc mieć taki talent! Nawet zawarłabym pakt z diabłem, by wydobył ze mnie tę twórczość.
Jestem cholerną desperatką biegnącą za marzeniami. Nie wyobrażam sobie w przyszłości robić coś, czego nie lubię, bądź co gorsza nienawidzę. Każdy znający mnie choć trochę, na pewno usłyszał podobne zdanie "Nie robię rzeczy, których nie lubię." lub "Nie pytam o takie rzeczy, nie interesuje mnie to.". Ludzie nienawidzą tego we mnie. Widzę ich wzrok i wiem, że chcą mi powiedzieć coś w stylu "Nie masz co liczyć, nie będziesz robić w przyszłości to co lubisz.". To jest straszne. Jeśli przyszłoby mi pracował w restauracji, serce pękłoby mi z żalu, bo ja nie znoszę gotować, nie potrafię tego robić i nie interesuje mnie to. Dlatego póki mogę, chcę desperacko biec za byciem pisarką. Byłabym tym ogromnie usatysfakcjonowana. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz